Tragedia na Dolnym Śląsku. W pożarze zginęło troje małych dzieci

Wszystko wydarzyło się w niedzielę, 3 grudnia. Strażacy dowiedzieli się o pożarze przed godziną 3. – Na miejsce zdarzenia zadysponowaliśmy 5 jednostek straży pożarnej – powiedział Fakt24.pl st. asp. Krzysztof Zakrzewski, oficer prasowy
Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Jeleniej Górze. – Po przyjeździe na miejsce zdarzenia dowódca potwierdził, że mieszkanie jest objęte ogniem. Ewakuowano 14 osób – dodał. 

Płonął lokal na parterze. Pożar ugaszono. W mieszkaniu dokonano tragicznego odkrycia. Odnaleziono ciała trójki dzieci w wieku 4,6 i 8 lat. Ofiary to dwóch chłopców i dziewczynka. Jak poinformowało RMF FM, maluchy nie znajdowały się w łóżkach, a na podłodze. Może to świadczyć o tym, że próbowały się ratować. Wnukami opiekował się 62-letni dziadek. Mężczyzna spał w innym pokoju. Strażakom udało się go uratować. Matki dzieci nie było w domu. Kobieta wróciła, gdy na miejscu trwała już akcja gaśnicza.

Jak się dowiedzieliśmy, w trakcie działań ranny został jeden ze strażaków. Ma niezagrażające życiu poparzenia. Ratownicy opatrzyli go na miejscu. Na razie nie wiadomo, co wywołało pożar. Wyjaśnią to eksperci. Okoliczności tragedii bada policja i prokuratura.

Jak powiedziała PAP Edyta Bagrowska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, około godziny 10 w mieszkaniu, które strawił pożar, z udziałem specjalistów rozpoczęła się wizja lokalna.

Zobacz też:

Dramatyczna akcja strażaków. Kobiety nie udało się uratować 

Kupiła auto, by pomagać niepełnosprawnym. Zostały z niego tylko zgliszcza

MIN, teka, PAP