Przerażona rodzina: Nie wrócimy do nawiedzonego domu!

– Czy mamy nocować pod mostem? – pyta ze łzami w oczach pan Kazimierz, ojciec Ireneusza (18 l.), Martyny (12 l.) i półtorarocznych bliźniaków Adama i Ewy.
Zapowiada, że pójdą całą rodziną do działdowskiego urzędu gminy, by błagać o pomoc. Dostali na wynajem mieszkania od gminy 900 zł zapomogi. – Ale nikt nie chce nam niczego wynająć z powodu naszych małych dzieci – tłumaczy mężczyzna.
Jego żona podkreśla, że nie mam mowy, żeby wrócili do domu, bo tam wciąż dzieją się straszne rzeczy.

– W nocy w kuchni świeciło się światło. A przecież gdy opuszczaliśmy mieszkanie, mąż wykręcił bezpieczniki – mówi drżącym pani Krystyna.
Pokropscy mówią, że dom został nawiedzony przez demony, następnej nocy po wniesieniu używanej wersalki, którą kupili od znajomych. Po całym mieszkaniu zaczęły latać dziecięce zabawki, monety, a nawet noże. Z sufitu zaczęła kapać woda, choć dach jest cały i nigdy nie przeciekał. Wezwali na pomoc kapłana, ale i on nie dał rady. Nieziemska moc uderzyła proboszcza kłódką! Nie pomogło poświęcenie domostwa przez niego i msza święta w intencji spokoju mieszkańców.
Do tej zagadkowej sprawy na pewno jeszcze wrócimy.

Ksiądz dostał kłódką w głowę! W tym domu straszy…

Prezes IPN nęka chorą na raka?

HBO