Pasażer umiera na pokładzie. Co dalej?

Czasami nagłe pogorszenie stanu pasażera samolotu może przerwać start. Czy jednak jest wystarczające, by spowodować awaryjne lądowanie? Nie zawsze. – Wszystko zaczyna się od rozpoznania przyczyny tego gorszego samopoczucia – mówi dla gazeta.pl Marcin Wenta z firmy Sky4Jet. – Dopiero jeśli załoga oceni, że zagrożone jest zdrowie lub życie pasażera, podejmowana jest decyzja o wcześniejszym lądowaniu – dodaje.

Decyduje o tym zawsze kapitan po konsultacji z szefem załogi. Wtedy samolot zrzuca część paliwa i kieruje się do najbliższego lotniska, a pilot powiadamia służby medyczne, by czekały na płycie. Może nawet zawrócić. Na pokładach samolotów długodystansowych dodatkowo zawsze znajduje się AED (Automatyczny Defibrylator Zewnętrzny), a załogi wszystkich samolotów przechodzą gruntowne szkolenie z pierwszej pomocy.

A co z pytaniem “czy leci z nami lekarz”, które tak często pojawia się w filmach? Okazuje się, że faktycznie jest to część standardowego postępowania, gdy sytuacja jest naprawdę poważna. Na pokładzie znajduje się ok. 200-300 osób, więc prawdopodobieństwo, że wśród nich znajduje się medyk, jest bardzo duże. Lekarz może też wcześniej zarejestrować się jako “in-flight doctor”, dzięki czemu załoga może go szybko zlokalizować.

Jeśli pasażer umiera na pokładzie, zgon może stwierdzić tylko lekarz. Gdy go nie ma, załoga samolotu musi reanimować pasażera nawet, gdy ma pewność, że ten nie żyje. Aż do przekazania go służbom medycznym. To dementuje krążące powszechnie historie o chowaniu zwłok w toalecie. Szefowa szkoleń dla pracowników British Airways przyznaje jednak, że dawniej standardem było zakładanie zmarłemu maski do spania, wkładanie mu w ręce gazety i stawianie na stoliku wódki z tonikiem, by wyglądał, jakby spał. Takich praktyk jednak już od dawna się nie stosuje.

Jeśli na pokładzie jest obecny lekarz, który stwierdzi zgon, zmarły jest przenoszony na wolne miejsce (najczęściej w ostatnim rzędzie), by nie blokował przejścia. Jest przypinany pasami i przykrywany kocem. Załoga robi wszystko, by nie wywołać paniki. 

/gazeta.pl/

Pasażerowie zmusili samolot do lądowania. Musieli do toalety

Pokazała świąteczną pizzę. To jakiś żart?

KMK