Biskup doniósł, że ksiądz ma dziecko! Czy teraz przeprosi?

W odpowiedzi kościelny hierarcha oczernił go, sugerując, że proboszcz ma dziecko ze swoją gosposią! Gdy na podstawie m.in. tego zarzutu watykańska Kongregacja ds. Duchowieństwa podtrzymała decyzję świdnickiego hierarchy, w parafii zawrzało. – Nasz ksiądz ojcem syna pani Zofii, wieloletniej opiekunki plebanii?! Nie wierzymy w to! – bulwersowali się podczas parafialnego spotkania.

We wsi ogłoszono zrzutkę na badania DNA księdza i jego rzekomego syna Tymoteusza N. (32 l.). Udało się zebrać prawie 1,5 tys zł. Pod koniec października pobrano materiał genetyczny od obu mężczyzn i wysłano do badań. Wynik kategorycznie wykluczył ojcostwo księdza. – Wiedzieliśmy od początku, że ksiądz Krzysztof jest uczciwym człowiekiem.

Teraz biskup za swoje kłamstwa musi przeprosić nas, proboszcza i papieża! – mówi parafianin Łukasz Kowalski (48 l.). Ksiądz Trybulec nie chciał komentować sprawy. Przekazał nam jedynie, że złożył do Stolicy Apostolskiej kolejne odwołanie zawierające m.in. kopię badania i do momentu rozstrzygnięcia nie będzie wypowiadał się w tej sprawie.

Niestety, poczciwy proboszcz, który od kilku tygodni nie mieszka już w Szalejowie, nie ma co liczyć na przeprosiny biskupa. – Zarzuty ks. Krzysztofa Trybulca wobec biskupa świdnickiego są bezpodstawne – usłyszeliśmy od ks. Daniela Marcinkiewicza (38 l.), rzecznika prasowego kurii świdnickiej.

Problemy zaczęły się od remontu kościoła

Problemy księdza Krzysztofa Trybulca (70 l.) zaczęły się po tym, jak duchowny wykrył nieprawidłowości przy remoncie jednego z parafialnych kościołów. Gdy w 2014 r. okazało się, że wykonawca wybrany przez gminę spartaczył renowację XVI-wiecznej świątyni, rada parafialna i proboszcz powiadomili o tym śledczych.

Kilka tygodni później zaczęły się naciski na księdza. Najpierw wysłannicy biskupa, a następnie sam kościelny hierarcha sugerował proboszczowi, by wycofać sprawę z prokuratury i „załatwić ją polubownie”. Ksiądz się nie ugiął i w końcu biskup Dec odwołał go z parafii, to jednak nie powstrzymało śledztwa w sprawie źle wykonanych robót.

Według prokuratury Stanisław P. (62 l.), właściciel firmy wykonującej remont, wziął pieniądze za prace, których nigdy nie wykonał lub które spartaczył. W przestępstwie uczestniczył także inspektor nadzoru Henryk U. (66 l.). Przedsiębiorcy grozi 5, a urzędnikowi 8 lat więzienia.

Chcą zakneblować usta proboszczowi?

To ich krył biskup?

tok